niedziela, 30 maja 2010

dachowanie...

craftimaginarium Michelle prezentowała ostatnio różne niekonwencjonalne ogrody i mini-ogródki, u mnie ogólnie jest pewnie dość konwencjonalnie, ale jest jedno miejsce w moim ogrodzie, które troszkę odbiega od normy...
Stara budka (a w zasadzie jedna trzecia wagonika z kolejki wąskotorowej), która dopóki sama się nie rozleci będzie sobie stała ponieważ jest świetnym miejscem zabaw dzieciaków, które mają swój ogrodowy domek :)
Budka jak to budka - nic ciekawego, pokryłam ją bambusem żeby jako tako wyglądała, ale na dachu posadziłam rośliny, było to parę lat temu i od tego czasu dach zaczął żyć własnym życiem, większość posadzonych przeze mnie roślin już została wyparta przez te, które z własnej nieprzymuszonej woli wybrały nasz dach jako miejsce na życie...

część dachu zamieniła się w dziki trawnik

część w step

w każdym razie powstał mały ekosystem :)

i jeszcze kilka migawek z dachu :)
...............................................................
jeszcze zdążyłam pstryknąć fotki różowym pięknościom :)

kwitną goździki

i zawciąg nadmorski

i zaraz potem wygonił nas z działki deszcz
 chociaż nie wszystkim on przeszkadzał :) mistermąż był singing in the rain :)

środa, 26 maja 2010

bombowa mama


sesja zdjęciowa tuż po umyciu włosów :) stąd nieujarzmiona mokra fryzura ;)))

koszulka - zeszłoroczny prezent z okazji Dnia Mamy, w tym roku dostałam okulary przeciwsłoneczne (z jednodniowym wyprzedzeniem), bardzo mi się podobają :) - sama wybierałam :)
......................................
śpiochy dwa tra la la czyli ja i misio moje kochane :)
jak bliźniaki syjamskie, złączeni na zawsze :)))
proszę się ze mnie nie śmiać, niewiele osób wygląda dobrze przyłapanych znienacka podczas snu, w każdym razie ja na pewno do tych dobrzewyglądających nie należę (niestety) ;)
...............................................
pozdrawiam ciepło wszystkie "bombowe mamy" :)
...............................................

(użyte na fotce elementy pochodzą stąd:
a tekst przeczytałam tu:

poniedziałek, 24 maja 2010

kafelkuję ;)

miło mi, że podobały Wam się mini-kafelki z mojego ostatniego albumu
PatiS pytała jak je robię, więc oto przepis :)
są dwie różnice między kafelkami z tamtego albumu, a tymi dzisiejszymi:
1. kafelki powyżej były mniejsze (około 1x1cm, może troszkę więcej), te które teraz zrobiłam mają 3x3 cm
2. w tamtych użyłam wydrukowanych motywów, a wydruki rozpływają się pod niektórymi preparatami więc nie zawsze można ich użyć, przy tych malutkich kafelkach nie miało to znaczenia, a nawet wyszedł ciekawy efekt, ale nieraz chcemy aby wybrany motyw był dobrze widoczny i wówczas nie polecam wydrukowanych obrazków, tylko skrawki papierów

a teraz było tak:
wygrzebałam resztkę rolki papieru do pakowania prezentów, która przeleżała w jakimś kącie kilka lat
papier miał fajne kolorowe motywy w kwadratach - w sam raz na kafelki :)
można wykorzystać nawet papier, w którym dostaliśmy jakiś prezent jeśli zachwyci nas wzór i nie trzeba się przejmować zagnieceniami bo mogą one dodać kafelkom starociowego uroku :)

odpad grubej tektury jest potrzebny, im grubsza tym lepiej, bo kafelek będzie bardziej 3D ;)
naklejamy papier (na całej powierzchni smarując klejem, żeby dokładnie się przykleił i wówczas rozprostują się wszystkie zagniecenia)
tniemy na kwadraciki
szykujemy pilnik do tektury lub równie dobry pilniczek do paznokci
szlifujemy brzegi i rogi lekko je zaokrąglając
teraz tuszujemy brzegi
następny etap to pokrycie kafelków jakimś preparatem, który spowoduje, że będą wyglądały jak szkliwione
przeglądamy jakie słoiczki i buteleczki znajdują się na naszej półce i na pewno znajdziemy coś odpowiedniego, ja użyłam pięciu różnych preparatów dla porównania, ale miałam jeszcze kilka, które mogły by dać ciekawy efekt np. preparaty do dekupażu, lakier stolarski do drewna (najlepiej akrylowy) itp.
ale użyłam takich


oto co uzyskałam:

kafelek pokryty glossy accents

kafelek pokryty crackle accents

kafelek pokryty distress crackle paint (tu mała uwaga, po wyschnięciu kawałki farby zaczęły odpadać, zdarzało mi się to już wcześniej, wówczas pokrywam spękaną powierzchnię lakierem bezbarwnym i jest ok, lakier przytrzymuje spękaną farbę na miejscu)

kafelek pokryty lakierem bezbarwnym stamperii (tu jest jedna warstwa lakieru, można dać więcej i będzie większy połysk)

i kafelek pokryty UTTE, który lekko wygięłam gdy preparat wystygł i powierzchnia ślicznie popękała, dzięki czemu kafelek imituje szklaną popękaną mozaikę :)
pod wpływem tego preparatu kolory troszkę się zmieniają - tu gwiazdki były wcześniej białe

.....................................
ja bardzo lubię robić dodatki do albumów własnoręcznie, są niepowtarzalne i wiem, że drugich takich nie ma w żadnym innym albumie, ale oczywiście jest to zajęcie trochę czasochłonne, ale za to łatwe jak bułka z masłem :)))

moje oczy śmieją się do tych kafelków w każdym bądź razie :)))

i można je wykorzystać pewnie na 1000 sposobów :)

sobota, 22 maja 2010

grubaśny album dla małej królewny

po pierwsze primo:
nie umiem fotografować albumów, no tumbo fotograficzne jestem, nie przyznam się ile godzin poświęciłam na zrobienie zdjęć mojego grubaska dla Mai, bo się wstydzę, kurs jakiś robienia zdjęć by mi się przydał :(
po drugie primo:
bardzo mi się ten album podoba :)
więc tak:
wymiary kart 20x20cm, kart dziewięć, wykonane z tektury falistej, którą potraktowałam gruntem, a później farbą akrylową;
okładki okleiłam folią bąbelkową dzięki czemu są mięciutkie;
zrobiłam też pudełko do kompletu;
album upamiętnia roczek Mai :)
jest to najgrubszy album jaki do tej pory robiłam (chyba), dobrze, że miałam kółka o średnicy 7cm, bo nic innego by go nie spięło
na okładce malutkie zdjęcia Mai i misia :)
zdjęcia nie są za szybką, to UTEE imituje szybki :)


zrobiłam niby-mozaikę z tektury oklejonej papierem, cześć "kafelków" pokryłam glossy, część crackle, część została "goła" i trafiły w różne miejsca w albumie i na pudełko
wszystkie zdjęcia przyszyłam do tektury introligatorskiej i dopiero nakleiłam na karty
trochę poglossowanych napisów
trochę tasiemkowo-koronkowych ozdóbek - to nie mój pomysł, widziałam coś podobnego u jednej z moich ulubionych zagranicznych scraperek, a mam trzy takie NAJ-SCRAPERKI spoza naszego kraju:  i  i
dołożyłam do albumu trochę przytulanek na różowym  mięciutkim filcu
i pierwszy raz użyłam szklanych mikrokuleczek
a tak wyglądają poszczególne strony
na ostatniej stronie jest coś, co widziałam ostatnio u Jaszmurki i wiedziałam, że skorzystam z tego pomysłu przy najbliższej okazji: jedno z czterech zdjęć jest przyklejone na grubszej tekturze niż pozostałe, świetny pomysł: niniejszym chciałam podziękować Jaszce za inspirację :)))
noc już głęboka, więc czarodziejskich snów Wam życzę :)