z okazji Dnia Mamy moje dziecko jedyne kochane usmażyło naleśniki i podało je z syropem klonowym (to pod wpływem obejrzanego ostatnio odcinka "Doktora House'a" :)))
ja strasznie naleśnikolubna jestem więc pyszne krążki znikały z talerza z prędkością światła, a może dźwięku?... nie jestem pewna ;)
załączam filmik, okazuje się, że zwykłe smażenie naleśników to byłoby zbyt mało dla energiątryskającego piętnastolatka, gratis do posiłku był jeszcze pokaz podrzucania :)))
jednym słowem naleśniki fruwały po kuchni, ale na szczęście bezpiecznie lądowały na patelni :)
* proszę zwrócić uwagę na gustownie dobrany fartuszek z falbanką ;)
....................................
a przy okazji zdjęcia pudełeczek do albumów dla rodziców od nowożeńców, albumy są już w drodze na północ kraju, a w komplecie wyglądają tak:
naleśniki były i się zbyły...
i bądź tu kobieto szczupła jak ci dziecko pod nos takie pychotki-smakotki podstawia...
...............................
i jeszcze forsycje dla mojej Mamy :)
wiem, że forsycje już dawno przekwitły, ale na zdjęciach są wieczne :)))
dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti