wtorek, 27 grudnia 2011

poświąteczne migawki :)


Mira na straży Świętej Rodzinki, przysypiająca od czasu do czasu...

kulinarnie...
 

wieczorem...



poznałam pewnego futrzaka :)

dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a w poprzednim poście było o:
drugim życiu bluzek

środa, 21 grudnia 2011

zmieniam ciuchy w poduchy :)

zdarza mi się czasem wyrosnąć z bluzeczki, a ponieważ nie jestem dzieckiem i już nie rosnę wychodzi na to, że tyję :(
ale nawet w tyciu można znaleźć dobre strony! z kusej bluzki można zrobić poduszeczkę...



nie jest to pierwsza poszewka z bluzki, jedna taka powstała z t-shirta z obrazkiem zebry, ale tamten t-shirt właśnie z powodu tego obrazka został zakupiony za symboliczne grosze w ciuchlandii... mrugnęło na mnie zwierzę z wieszaka i już...

gdzieś w ukryciu czeka na przerobienie jeszcze jedna bluzka, która - nazwijmy to umownie - zbiegła się w praniu, niech no ją tylko dorwę...


dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti


a w poprzednim poście było o:
bożonarodzeniowym strojeniu mieszkania

poniedziałek, 19 grudnia 2011

mieszkanie się stroi na święta :)

no tak, święta tuż tuż, przerwaliśmy więc remont pracowni żeby doprowadzić mieszkanie do porządku...
i już się nam zimowo i bożonarodzeniowo w mieszkaniu zrobiło...

są bombki, które pomalowałam 5 lat temu, niestety użyłam złego lakieru do wykończenia i biała farba akrylowa zżółkła od niego z czasem ale trudno, niech wiszą :)

"ośnieżone miasteczka na bombeczkach"

gwiazdki lepiłam z gliny z nastolatkiem jak był jeszcze kilkulatkiem więc swoje lata mają
 
 


ważki, które dotąd mieszkały w klatce zapadły w sen zimowy więc zawiesiłam tam bombki, a na dnie położyłam białe światełka





suche kwiatostany pan domu przyniósł wczoraj z łąki, trochę białej farby w sprayu, trochę lakieru z brokatem w sprayu i skrzą się jak oszronione :)

Święta Rodzina ulepiona z masy solnej przez dziecię me w 2004 roku ma się całkiem dobrze i mieszka w skleconej te siedem lat temu trochę rozsypującej się szopce (w 100 %  dzieło rąk ośmioletniego wówczas syneczka i mamusi)





mamy też coś nowego!!!
chociaż niezupełnie... bo w tej ozdobie nie ma nic nowego tylko połączenie nowe...

obręcz od koła rowerowego, "odszprychowana" i przemalowana na biało...
jakiś czas temu syn zmieniał koła i już miał te obręcze wyrzucić ale jednak doszedł do wniosku, że lepiej matkę zapytać czy się do czegoś nie przydadzą bo w przeciwnym razie mogą być kłopoty...

i szklane bezbarwne bombki i gwiazdki tak sobie teraz lewitują na prawie niewidocznych żyłkach :)


a zamiast choinki mamy trzy cyprysiki w donicy więc zieleń lasu w miniaturce się pojawiła :)

edit:
przypomniałam sobie, że mam koronkowe gwiazdki, które wisiały kiedyś na choince i zrobiłam z nich łańcuch


dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a w poprzednim poście było o:
pewnych drzwiach

niedziela, 11 grudnia 2011

co się kryje w ścianie???

czyli o drzwiach, których nie było chociaż wcześniej były, a teraz znowu są...

Nie wiem czy już tu wspominałam, że remontujemy teraz ostatni pokój, który będzie pracownią z kącikiem wypoczynkowym i domowym magazynkiem? Jeśli nie wspominałam to już wspomniałam ;)
Czyli u nas jak zwykle święta tuż tuż, a my w środku remontu, norma jednym słowem.

Jest to najciemniejszy pokój w naszym mieszkaniu, ponury i przez to nieprzyjemny, postanowiliśmy go doświetlić robiąc wejście na taras. Decyzja nie była przypadkowa ponieważ patrząc z tarasu można było zauważyć pewne elementy, które świadczyły o tym, że takie wejście musiało kiedyś tam być, od strony pokoju nie było nic widać, ściana jak wszystkie inne.
Od strony tarasu były też okucia świadczące o tym, że były tam kiedyś wielkie kraty...

Jak już kiedyś pisałam budynek ma około 120 lat, nie wiem kiedy drzwi przestały być potrzebne...
W każdym razie to obramowanie spodobało nam się i postanowiliśmy, że obramowanie znów dostanie drzwi do kompletu :)
Przebijanie grubej na pół metra zewnętrznej ściany to nie jest hop-siup zwłaszcza jak robi się to własnymi rękami (czytaj: rękami pana domu) więc na początek przewierciliśmy się na wylot żeby obadać ścianę, dziurkę widać na poprzedniej fotce po lewej stronie. Dziurka niewiele nam powiedziała ale miałam przez jakiś czas w pracowni dodatkową wentylację ;)))
Lubimy wyzwania i dlatego pewnego pięknego jesiennego dnia mur runął był... a właściwie jedna jego warstwa (zewnętrzna) ukazując ukrytą w ścianie starą ościeżnicę z czterema starymi zardzewiałymi hakami zamykającymi kiedyś nieistniejące dziś kraty...


Jako fani autentycznych elementów tego budynku zadecydowaliśmy, że odkryta futryna zostaje, a drzwi wmontujemy wewnątrz, niech ten element będzie pamiątką z przeszłości.

Pozostało usunąć drugą warstwę muru z cegieł... i w ten oto sposób moja pracownia połączyła się wielką dziurą z tarasem :)

Po tym nastąpiło duuużo pracy i na dzień dzisiejszy wygląda to tak

Teraz zajmujemy się dopieszczaniem (uzupełnianiem, szpachlowaniem, szlifowaniem...) drewna, mur obudowaliśmy sklejką i całość będzie pomalowana na biało.

Nie mogę doczekać się efektu końcowego :)

dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti


a w poprzednim poście był:
album świąteczny

sobota, 10 grudnia 2011

album świąteczny

album 20x20 cm, na zdjęcia ze świąt, 12 kart








dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a w poprzednim poście było o:
metamorfozie starej lampy