wtorek, 29 listopada 2011

makulatura? ależ skąd :)

nasze mieszkanie się ciągle zmienia, ciągle coś mi nie pasuje i ciągle bym ulepszała...
oglądając zdjęcia naszych czterech kątów robione zupełnie niedawno widzę te zmiany najlepiej;
jakiś czas temu nasze gniazdo obfotografowane zostało przez fachowca (fachowczynię ;)))) - Asię z GreenCanoe, a teraz parę z tych zdjęć można obejrzeć w czasopiśmie "Dom z pomysłem" nr 24 :)))
faaajnie tak swoją chatę w gazecie zobaczyć :)
fajnie też było poznać Asię i Pawła :))) - pozdrowionka dla Was przy okazji :)

gazetkę można kupić w Leroy Merlin i pewnie gdzie indziej też, a wygląda tak


a tu rzeczone zdjęcia z sesji Green Canoe w naszym mieszkaniu

gazetę zakupiliśmy i nigdy nie trafi na makulaturę, zasili domowe pudło z pamiątkami, wnuki w kufrze znajdą za lat dziesiąt :))) i się zdziwią...


a w poprzednim poście była:
kartka urodzinowa



kartka?

a owszem, kartka, choć nietypowa...
ma wymiary tradycyjnej pocztówki, ale składa się z trzech osobnych kart połączonych tasiemką, na ostatniej karcie jest pudełeczko na prezent;
okazja - trzydzieste urodziny przyjaciółki :)



dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a w poprzednim poście było o:
zmianach w pokoju nastolatka

piątek, 25 listopada 2011

mieszkanie co się wiecznie zmienia :)

Małe zmiany w pokoju nastolatka dzięki upolowanej narzucie i innym drobiazgom.
Narzuta szydełkowa marzyła mi się do tego pokoju i czuję satysfakcję bo upolowałam pasującą kolorystycznie dzierganą narzutę na allegro. Miałam szczęście (ale ja szczęściarą i optymistką jestem zawsze), narzutę wypatrzyłam już dość dawno na aukcji, powiedzmy ponad miesiąc temu, wzięłam udział w licytacji ale nie wygrałam, mówi się trudno i szuka się dalej ;)
Szukałam, przeglądałam, czekałam i ku mojemu zdziwieniu po miesiącu zobaczyłam tę samą narzutę na aukcji. Napisałam zdziwiona do sprzedającej żeby się upewnić bo przecież wiedziałam, że ktoś "moją" narzutę kupił i okazało się że ten ktoś zrezygnował. Wzięłam więc jeszcze raz udział w licytacji i tym razem wygrałam i w dodatku taniej kupiłam :)))
Pamiętacie? już raz miałam takiego fuksa z klatką od zakonników :)))
Czyż nie jestem szczęściarą? Jestem :)
Narzuta jest już u nas, wymiarami pasuje na styk, może dorobię czarny margines, byłoby ładniej, a może szary żeby nie była za ciemna, zobaczymy...




pojawiła się też szafa - nastolatek może wreszcie wieszać swoje ciuszki-, a na szafie metalowy kosz po balonie do wina, pomalowany na biało i z ubrankiem , świetne miejsce na sprzęt sportowy (kombinezon narciarski, płetwy i inne takie...)


I moja zdobycz z giełdy staroci, którą mamy w mieście raz w miesiącu, model roweru, świetnie zrobiony, metalowy i wszystko działa i się kręci jak w prawdziwym, a ma tylko 20cm długości :), w sam raz do pokoju nastolatka

Na giełdę wybrałam się z Kulką, też coś kupiła i pewnie kiedyś to zobaczymy w nowym wcieleniu jak znajdzie Kulka wolny czas (Kulko, nie zapomnij zrobić zdjęcia "przed") :)))

 TO TYLE U MNIE :)
dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti



a w poprzednim poście był:
ALBUM SLUBNY

środa, 23 listopada 2011

w brązach i zieleni - album ślubny

album o dużym formacie 33x24 cm, 10 kart i pudełko;
wszystkie zdjęcia są przyszyte;
sporo złotego embossingu;
kolorystyka, przeszycia, przedarcia itp. - zgodne z życzeniem zamawiającej;
układ zdjęć też miałam dokładnie zdefiniowany;
moim zadaniem było wszystkie wytyczne ubrać w album :)

baza na okładkę oczywiście ze scrapińca













dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti



a w poprzednim poście było o:
remoncie drzwi

poniedziałek, 21 listopada 2011

remont drzwi

Pomyliłam się, myślałam, że remont drzwi to drobna praca, która zajmie nie więcej niż tydzień, a okazało się, że to przedsięwzięcie pochłonęło ponad dwa tygodnie. Ale opłacało się, efekt końcowy jest dokładnie taki jaki sobie wymarzyłam :)

A było tak:
najpierw musiałam przekonać pana domu do tego, że wymiana drzwi na nowe to zły pomysł, że drzwi, które zastaliśmy w mieszkaniu mają duży potencjał, chociaż patrząc na nie trudno było to zauważyć. Od początku byłam pewna, że nie chcę nowych drzwi choć przez chwile byłam bliska złamania się i wyrażenia zgody na wymianę...
Jednak moje argumenty o tym, że nowe drzwi nigdy nie będą miały takiego klimatu jak te starunieńkie trafiły w sedno i decyzja o remoncie została podjęta, a potem przystąpiliśmy do działania.

Drzwi są wielkie, a wymieniając je pewnie wstawilibyśmy drzwi o standardowych wymiarach i to też mi się nie podobało :(

a teraz po kolei:


pooglądałam w sieci zdjęcia drzwi w starych kamienicach i wybrałam jeden wzór, który często się powtarzał i szczególnie mi się spodobał
zdjęcie w lewym górnym rogu pochodzi z bloga "Magia chwili"
a zdjęcie w prawym dolnym rogu to drzwi do mieszkania Kiepskich :)
reszta to jakież inne kamienice ale nie zapisałam stron...

następny krok to wizualizacja w programie graficznym

i do roboty czyli po pierwsze usunąć wszystkie warstwy starych farb czyli opalarka w dłoń pana domu :)
a efekt był taki

tak to wyglądało


potem zrobiliśmy jeszcze coś, Rafał wywiercił otwory w drzwiach (w takich miejscach, które później miały być zasłonięte sklejką) i wcisnął tam piankę montażową, co prawda drzwi zrobione były porządnie i deski wewnątrz ułożone są dość gęsto ale pianka na pewno dodatkowo wyciszy

następnie rozrysowałam i wymierzyłam jakie pasy sklejki będą potrzebne  i zamówiliśmy je w markecie budowlanym
dokładne szlifowanie drzwi szlifierką
potem akryl i gwoździe

po tym etapie drzwi wyglądały tak

teraz musiałam wypełnić wszystkie ewentualne dziurki i szczelinki czyli szpachla i akryl na start
potem szlifowanie papierem ściernym
dalszy krok to obudowa futryny w mieszkaniu nowymi listwami
należało jeszcze zająć się zamkami, żeby wszystko pasowało, zamykało się itp.
trzeba było powymieniać wkładki, wypełnić klockami drewnianymi dawne wycięcia na zamki, wstawić nowe zamki i tak dalej...
ważne żeby wszystko chodziło jak należy, a przy starych drzwiach nie jest to tak oczywiste...


nadszedł etap, który po tym wszystkim co już zostało zrobione był czystą białą przyjemnością czyli malowanie
biała farba alkidowa, pędzelek, wałeczek... i pan domu do obsługi tego sprzętu

wybór klamki - klamkę wybrał pan domu

wybór wizjera - wizjer wybrałam ja i dlatego go nie mam, bo jak ja coś wybiorę to okazuje się nieosiągalne ;)

i wisienka na tort czyli moja wymarzona emaliowana zrobiona na zamówienie wizytówka
projekt w corelu poleciał do firmy, która robi tablice emaliowane i po paru dniach blaszane cudeńko było do odbioru :)

czyli włala!!!
drzwi są gotowe (poza tym nieszczęsnym wizjerem...)


wiecie czemu zależało mi tak na metalowej emaliowanej wizytówce - chciałam żeby po otwarciu drzwi grała z galerią na ścianie w przedpokoju



no i chyba jeszcze nie miałam okazji przedstawić Wam Janka :)))
"Janie, ukłoń się Państwu"

pokazałam to wszystko tak dokładnie żeby zachęcić do remontu drzwi w starych budynkach;
mnie było smutno jak myślałam o wymianie tych drzwi na nowe (choć było to najprostszym rozwiązaniem), czułabym się chyba tak jakbym amputowała jakąś część żywego organizmu...
mam nadzieję, że nasze drzwi jeszcze wiele lat będą spełniać swoją funkcję i będziemy czuć dziką satysfakcję z wykonanej pracy...  :)

dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a ostatnio pisałam o:
starej gotyckiej księdze

piątek, 11 listopada 2011

wtorek, 8 listopada 2011

"czary mary" czyli stara gotycka księga i coptic binding


co miało powstać?

"stara duża skórzana księga, zapinana, złocone karty, złocone litery, przypominająca starą ręcznie pisaną księgę, kolory: złoto, sepia, brąz, beż, czarny, szary...
księga miała wyglądać na jak najbardziej starą, grubą, smutną...
możliwe ilustracje - tajemnicze smoki i anioły..."

takie zadania lubię najbardziej, bo na początku nie wiem jak pewne wytyczne "ugryźć", a potem wszystko mi się w głowie klaruje i znikam na kilka dni ze świata, aż w końcu ukazuje się moim krótkowzrocznym oczom efekt końcowy, z którego w tym wypadku jestem bardzo zadowolona :) 
księga ma 26x18cm i jest naprawdę grubaśna (10cm), wewnątrz jest 400 stron do zagospodarowania (200 kart czyli :)
okładkę okleiłam prawdziwą skórą tym razem (dobrze, że mama miała nieużywaną skórzaną kurtkę), nie była brązowa ale skutecznie ją pofarbowałam i na koniec polakierowałam;
w skórze wypalałam wzory i napis, a potem wypełniłam wgłębienia złotą farbą
każdą kartę ręcznie barwiłam, żeby była "stara", wszystkie karty są też delikatnie spryskane złotą farbką, naprawdę delikatnie ale daje to fajny efekt
 

brzegi kart są pociągnięte złotą farbą
 
zastosowałam szycie koptyjskie

dodałam zakładkę z metalowym smokiem, a na okładce ozdobę zrobioną ze starego szyldu do klamki i metalowego starego guzika

 w księdze jest 10 ilustracji przedstawiających gotyckie smoki i anioły
 
 
 
wczoraj zrobiłam fotki przy sztucznym świetle więc też je wstawię bo na nich księga bardzo mi się podoba i lepiej widać pewne faktury i połyski





przyszła właścicielka księgi pisze pismem gotyckim przy pomocy tuszu i jeśli zamierza właśnie tak zapełnić stronice to efekt na pewno będzie niesamowity...

*********

normalnie aż żal mi się z tą księgą rozstać :)

*********

czarnego kota mam? - mam
księgę do zapisania zaklęć mam? - mam
brodawki na twarzy mam? - mam
jestem czarownicą?????

dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti



a w poprzednim poście był:
album na wspomnienia z rejsu