czwartek, 29 marca 2012

E... tam...

...czyli KONIEC STAREGO JEST POCZĄTKIEM NOWEGO :)
i żadnego fizolofowania w tym nie ma, chodzi mi oczywiście o przedmioty :)
a więc reusing...

Znalazłam na tarasie kawał starej deski, grubej na 3,5 cm, chyba fragment starego parapetu, nie wiem w sumie co to było, jeszcze trochę takich poremontowych śmieci leży u nas, chociaż desek już tam raczej nie znajdę, cegieł z rozbiórki jest za to sporo, a cegły wykorzystam na działce.

Narysowałam na desce literę, pan domu wyciął wyrzynarką, z premedytacją nie przeszlifowałam jej dokładnie, pomalowałam też niezbyt pedantycznie i już  :)
Kawał starej deski przestał być śmieciem, teraz zdobi (oczywiście z mojego punktu widzenia, pewnie dla wielu osób nadal jest tylko odpadkiem poremontowym :)))

Nie zrobiłam zdjęcia desce jak była jeszcze deską ale rewers mówi o przeszłości literki.

"E" trafiło do pokoju nastolatka chociaż zrobiłam je z myślą o zupełnie innym miejscu w mieszkaniu, ale przekorny nastolatek kazał usunąć nieprzedyskutowany z nim przedmiot ze swojego pokoju więc pewnie litera trafi tam gdzie chciałam ją widzieć :) No, chyba że nastolatek zmieni zdanie, no ale teraz to już będzie musiał mnie prosić żebym mu "E" zostawiła ;)
 

dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a w poprzednim poście było o:
kopalnianym przedpokoju

wtorek, 27 marca 2012

kopalnia

Przedpokój się ostatnio trochę zmienił i nawet zaczynam czuć satysfakcję, że nabiera takiego kształtu o jaki mi mniej więcej chodzi :)
Pojawił się tu pewien duuuży element, który tworzy fajny klimat, jest to wielki obraz przedstawiający wieżę szybową kopalni. Obraz pochodzi z tablica.pl, wisiał kiedyś w jakiejś pizzerii, teraz jest u mnie i jego obecność tu jest bardzo uzasadniona.

****************
Nie chcę przynudzać ale w paru zdaniach wyjaśnię.

Mieszkam w Dąbrowie Górniczej (o, już sama nazwa miasta wystarczy :), przy okazji napomknę, że Dąbrowa Górnicza leży w Zagłębiu Dąbrowskim, nie na Śląsku, a często popełniany jest ten błąd, teraz pewnie dlatego, że województwo nazywa się śląskie, jednak jest to tylko jednostka administracyjna, a historycznie i kulturowo Zagłębie Dąbrowskie jest częścią Małopolski. W tym miejscu pozdrawiam moje wspaniałe internetowe koleżanki z Górnego Śląska :))), szczerze mówiąc Górny Śląsk jest mi bliski, zwłaszcza Katowice, tam studiowałam :) i robiłam z rodzicami większe zakupy w czasach gdy pewne towary można było dostać tylko w stolicy województwa, a w ogóle to rzut beretem mam do Katowic :) Pamiętam te wyprawy do Zenitu i Skarbka, i ruchome schody... no, a teraz Katowice mają Ikeę i za to je lubię na przykład ;))) W każdym bądź razie mieszkam w Zagłębiu Dąbrowskim, regionie który rozwijał się dzięki odkrytym tu pokładom węgla kamiennego.
Skoro był węgiel to powstawały kopalnie. Jedna z nich, kopalnia "Flora" założona została w 1875 roku. I właśnie do tej kopalni należał budynek, w którym teraz mieszkam, zbudowany został pod koniec XIX wieku, mieszkał tu dyrektor kopalni.
Tak wyglądała wtedy kopalnia. 

W PRL-u w budynku, albo jego części był mały hotel robotniczy, a np. w latach 80-tych w mojej obecnej pracowni mieścił się gabinet dentystyczny :) Więc szafki lekarskie, które tu sprowadziłam również nie są tu tak zupełnie nie na miejscu :)

Historia regionu i miasta jest bardzo ciekawa, ale nie o tym miałam pisać, więc wracam do meritum.

Ach, może jeszcze w ramach promocji mojego rodzinnego miasta pokażę Wam jak Dąbrowa Górnicza wygląda teraz z lotu ptaka, po kopalniach zostały już tylko wspomnienia i pasjonująca historia, którą sama ostatnio odkrywam. Teraz jesteśmy zieloną krainą z kilkoma jeziorami oraz wspaniałą fauną i florą :) no i hutą :)

******************
To może jeszcze pokażę Wam budynek, lata świetności ma już daaaawno za sobą, ale mam nadzieję, że może kiedyś odzyska urodę, potencjał w każdym razie ma :)

OK, wracam do mojego przedpokoju :)

Obraz ma 1,8 x 1,2 m i zapewne przedstawia jakąś górnośląską kopalnię, nie udało mi się na razie odkryć jaką...
 


Tak to teraz wygląda :)
*************

A poza tym nastolatek rzucił się w wir wiosennych rowerowych szaleństw z taką werwą, że popsuł sobie nogę...

 teraz zostają mu szaleństwa bardziej stacjonarne ;)

A mamunia w związku z tym kupiła nastolatkowi zamiast BMX-a rowerek bardziej bezpieczny, dla super bohatera, nastolatek się nie ucieszył ale wyraził zgodę (negocjacje były długie i burzliwe) na to aby nowy sprzęt sportowy stanął w ramach dekoracji w jego pokoju :)
Dobrze, że mój nastolatek ma poczucie humoru :)

Skończyłam na dziś, mogę się oddalić...


dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a w poprzednim poście było o:
starym krześle

piątek, 23 marca 2012

krzesło z długą historią po kuracji odmładzającej

Jest w domu jeszcze jedno krzesło, które czekało grzecznie w kolejce na odświeżenie, najstarsze z wszystkich naszych mebli, przedwojenne. Krzesło z historią, którą ja współdzieliłam od małego ponieważ pochodzi z mieszkania mojego stryjostwa w Sopocie, w którym to mieszkaniu spędzałam wszystkie wakacje :)
Nie mam zdjęcia krzesła w jego oryginalnej szacie ale znalazłam w necie prawie identyczne, różnią się tylko tym, że moje ma na oparciu wyrzeźbiony ładny motyw, a te go nie mają, moje miało trochę ciemniejsze wybarwienie drewna i skóra też była w ciemniejszym odcieniu.

Przemalowałam to krzesło na biało już parę lat temu (może teraz zostawiłabym je w oryginalnym kolorze ale cóż, jest jak jest), zrobiłam też mu wtedy białą tapicerkę i musiałam skrócić mu nóżki ponieważ nasz stół stał przy kanapie i też został obniżony, a krzesłom, które stały przy stole musieliśmy dostosować wysokość, tak więc ładne ozdobne wykończenie nóżek na dole przepadło niestety.

Teraz krzesło już  nie musi być takie niskie więc dostało drewniane protezy, które pomalowałam na czarno.

Dostało nową tapicerkę z mojej ulubionej ostatnio tkaniny z Ikei. Mam też ozdobne gwoździe - ćwieki, którymi wykończona była tapicerka ale chyba już ich nie będę wbijać.

O, a tu widać ładnie ten rzeźbiony motyw.
 

I tak wygląda krzesło dziś.

To krzesło nie musi być piękne ani wygodne, mam teraz tyle miejsca, że może sobie stać i wcale nie służyć do siedzenia bo ma pewną wartość dodaną i najważniejszą, zawsze jak na nie patrzę to mam przed oczyma chwile, które już nie wrócą czyli wszystkie spędzone u rodziny w Sopocie radosne wakacje...

dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a w poprzednim poście było o:
frame - gallery - wall

wtorek, 20 marca 2012

galeria ścienna czyli ramki z wszystkich kątów łączcie się ;)

Już tu dziś pisałam ale niecierpliwa jestem i nie poczekam do jutra tylko pokażę natychmiast efekt naszych ostatnich zmagań z przedmiotami, które chciały jeszcze zaistnieć...

Przez lata uzbierało się u nas sporo różnych ram, ramek i rameczek, część w kawałkach, każda z innej parafii i w innym kolorze, mimo, że były w nie najlepszym stanie przeprowadziły się z nami i przeczekały w pudłach poprzeprowadzkowych aż do zeszłego tygodnia. A że było mi mało to i rodzice zasilili mnie paroma zbędnymi ramami :)
W sumie uzbierało się ich ponad trzydzieści, tu na zdjęciu pierwsza partia, potem już nie pstrykałam im zdjęć ale widać mniej więcej z czym mieliśmy do czynienia :)
 Po pierwsze trzeba było posklejać te, które się rozłożyły na czynniki pierwsze, po drugie trzeba było towarzystwo ujednolicić, a do tego w tym wypadku przydała się czarna farba.
Poniżej część ramek już ujarzmiona :) 
 Do stworzenia galerii wybrałam ścianę w sypialni.




Większość z nich zostanie pusta, kilka wypełnię... się zobaczy...



dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti


a w poprzednim poście był:
pewien kolorowy album

kolory kolory kolory...

...soczyste bardzo...

tym razem w postaci albumu dla pięciolatki :)

pierwszy raz zrobiłam album otwierany na dwie strony, wymiary mniej więcej 30x15cm;








dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a w poprzednim poście było o:
jakichś tam zdjęciach...

czwartek, 15 marca 2012

dziś króciutko...

czasem chce się coś zmienić i ja w ramach takiej potrzeby urządziłam sobie od nowa baner bloga, pomalowałam ściany na żółto, jak mi się znudzą to przemaluję na biało :)

poza tym zachciało mi się monidła i się za to wzięłam, nie podmalowuję odbitki tylko przerabiam zdjęcie cyfrowe, to moje pierwsze podejście i czy to przypomina monidło nie wiem, chyba jeszcze za mało efektu manekina w tym zdjęciu ale będę jeszcze próbować bo muszę sobie Pana Domu do kompletu "podmalować" :)
no to może podgląd na oryginał dla porównania

i jeszcze w ramach leczenia pojesiennozimowego deficytu kolorów mój prawie wiosenny nastolatek :)

dzięki za odwiedziny :)
SentiMenti

a w poprzednim poście było o:
starej desce