wtorek, 25 listopada 2014

jeszcze więcej ptaków

W ptasiej krainie (KLIK poprzedni post) pojawili się nowi mieszkańcy. Za oknem szaleją szczygły, są tak kolorowe, że nie można oderwać od nich oczu, szkoda, że zdjęcia marne zrobiłam, przez szybę niestety.


W mojej poduszkowej krainie też pojawiła się nowa tkanina z ptasim motywem.


Kolorystycznie świetnie zgrała się z dwoma poduszkami z tkanin ze szwedzkiej firmy SVANEFORS.


We wszystkich trzech tkaninach występują: biel, czerń, szarość, pomarańcz, turkus, bakłażan i zgniła zieleń.


JEŚLI KTOŚ MA CHĘĆ NA PODUSZKI TO ZAPRASZAM - KLIK


A tu prezentacja pewnej świetnej tkaniny, z której powstała zasłonka bo tak mnie wzór zauroczył, że chciałam mieć ją w większym wymiarze, no i miałam większy kawałek :) ale na poduszki zostało :)






środa, 19 listopada 2014

ptasia kraina

Dziś o ptakach bo u mnie za oknem takie widoki:


Dzięcioł duży, samiec, jak miło oglądać takich mieszkańców w centrum miasta :)


Ptaki za oknem...
...i ptaki w mieszkaniu, na tkaninach.

Pierwsza to szwedzka tkanina o nazwie "Birdland", firmy Boras Cotton, zaprojektowana przez Ann-Cathrine Sigrid w 2002 roku.

niebieskie ptaki już odfrunęły, czerwone szukają miejsc do założenia gniazd ;)


tu "Birdland" w sieci



Skoro są ptaki to słychać ćwierkanie, ćwierkanie to po szwedzku kvitter i tak właśnie nazywa się następna tkanina :)
"Kvitter" to tkanina szwedzkiej firmy Kinnamark, zaprojektowana przez Hannę Werning.

dziś uszyta


po poduszki zapraszam tu:

*****

Na koniec zapraszam was na pewien blog: http://mamawcentrum.blogspot.com/, wspaniale się czyta i ogląda bo treści i zdjęcia warte są poświęcenia czasu, bardzo warte, jeśli nie znacie to szczerze zachęcam. A tu zadomowione w pięknym domu Mamy w Centrum dwie poduszki spod mojej igły czyli tak jak lubię - kolorowy listopad:




a w poprzednim poście był nasz zmieniony przedpokój :)


poniedziałek, 17 listopada 2014

przedpokoju przemiana

Przedpokój się zmienił, podoba mi się :)

Po pierwsze kupiłam dwa stare krzesła składane, kinowe. Od dawna takich poszukiwałam i wreszcie się udało, trafione zatopione!


Co musiałam przy nich zrobić: na bokach były szczeliny po połączeniach z następnymi krzesłami z szeregu, wypełniłam je klejem i listewkami, przeszlifowałam papierem ściernym całe krzesła, zabarwiłam brązowym tuszem uzupełnione elementy i całość pomalowałam lakierobejcą. Na oparciach są numerki, których nie widzimy, może namaluję takie z przodu :)


Po drugie: kupiłam chodnik, a właściwie stary irański kobierzec, polowałam od wakacji i wybrałam taki:


Jestem zadowolona :)

A tu porcja podobnych krzeseł we wnętrzach:






Więcej ciekawych fot z takimi krzesłami na mojej tablicy na pintereście KLIK.



a w poprzednim poście były słonie na tkaninach, widzieliście?