piątek, 13 maja 2016

osiągnęliśmy pełnoletniość...

...działkową
18 lat temu w maju zaczęliśmy naszą działkową historię :)
Jesteśmy więc dojrzałymi ogrodnikami - działkowcami. Okazało się, że to jest wymarzone zajęcie dla nas, lubimy prace fizyczne i lubimy życie biwakowe (prąd na działce mamy dopiero od dwóch lat).
Działka, która trafiła w nasze ręce nie wyglądała zachęcająco:
Przez te osiemnaście lat zaszła tu duuuża zmiana:


Starą malutką budkę zastąpił czerwony domek, powstawał przez kilka lat systemem gospodarczym, a pracowało przy tym dwoje robotników wykwalifikowanych czyli my :) Tworzenie tego naszego letniego dachu nad głową zaczęliśmy w 2007 roku, pamiętam, że długo zastanawiałam się nad wyborem koloru, wybrałam połączenie wiśniowej czerwieni i soczystej zieleni i niezmiennie ten zestaw kolorów tu na działce bardzo mi się podoba choć być może teraz wybrałabym inną kolorystykę. Oprócz domku jest też wiśniowy domek na narzędzia i pergola w tym samym kolorze.

W czerwonym domku mieszkają oczywiście Wilk i Czerwony Kapturek :)


Tu zeszłoroczne panoramy:


Czerwone drewniane domki kojarzą się ze Skandynawią, kolor tam stosowany nazywa się czerwień faluńska, za Wikipedią: "charakterystyczny odcień czerwonej barwy farby emulsyjnej stosowanej tradycyjnie do malowania drewnianych elewacji domów w Szwecji i Finlandii. Barwa farby jest wynikiem zastosowania czerwonego pigmentu z (zamkniętej już) kopalni miedzi w Falun w Szwecji, stamtąd również pochodzi jej nazwa. Pierwsze wzmianki o farbie pochodzą z 1573 roku. Farba popularna jest do dziś, ze względów tradycyjnych, estetycznych, a także z uwagi na swoje impregnujące działanie na drewno."


No to teraz trochę czerwonych domków z sieci:


I trochę czerwieni w połączeniu z zielenią w stolarce  tak jak u nas:


Dla miłośników czerwonych domków moja tablica na pintereście "red shed, red cottage".

A w poprzednim poście było o słoniu z lat 30-tych, zapraszam :)


wtorek, 19 kwietnia 2016

słoń jaki jest każdy widzi :)

O tych słoniach już tu kiedyś było ale znowu wpadło mi w ręce kilka kawałków tkaniny "Elefanterna" w różnych kolorach więc chętnie pokażę zdjęcia poduszek, które z nich powstały :)
O tkaninie i jej historii pisałam tu więc teraz tylko zacytuję: "tkanina zaprojektowana pod koniec lat 30-tych poprzedniego stulecia, autorką tkaniny jest Estrid Ericson, wzorowała się na postaci słonia z kupionego na targu w Południowej Francji kawałka batiku pochodzącego z Konga Belgijskiego (choć czytałam też, że wzorowała się na figurce słonia, którą z Konga przywiozła, nie ważne:)
Tkanina pochodzi z Svenskt Tenn (firmy założonej właśnie przez Estrid Ericson w 1924 roku."
Tkanina to len, a wzór ten pojawia się również na tapetach i przedmiotach użytkowych.

Wzór "Elefant" przeżywa chyba swój renesans bo bardzo często trafiam na te słoniki przeglądając wnętrza w sieci. Z przyjemnością pokażę Wam trochę pięknych fot, a na początek zdjęcie archiwalne. Szwedzka firma Svenskt Tenn świętowała w 2014 roku 90-te urodziny, kawał dobrego, pięknego i dla mnie nieśmiertelnego dizajnu. Na zdjęciu "matka" słoni i założycielka firmy Estrid Ericson i jej przyjaciel projektant i architekt Josef Frank.

źródło: globalblue

źródło: keltainentalorannalla łał! nawet na obrazie :)

po lewej: lowehome
po prawej: skonahem


po prawej: hugsandviolence

źródło: stylebyjw

po lewej: myscandinavianhome
po prawej: keltainentalorannalla całe mieszkanie warte dokładnego obejrzenia

źródło: hemnet

po lewej: alvhemmakleri
po prawej: tispsytessie

źródło: amenagementdesign

po lewej: dreamsandjeans
po prawej: decordemon

po lewej: modernfindings
po prawej: plazainterior

Na koniec to co przed nami przez najbliższe miesiące czyli wypoczynek pod chmurką, tu w towarzystwie sympatycznych małych retro słoni:
po prawej: skonahem
obejrzyjcie te dwa wnętrza a poczujecie się jak na wakacjach :)


Trafiłam na kilka kawałków tego ładnego lnu, pięć kolorów: zielony, niebieski, brązowy, czerwony i marchewkowy :) Dla siebie uszyłam poduszkę w kolorze marchewki, tę na górze stosu po lewej :)


na tył poszewek dałam ikeowski len Aina

Mam jeszcze kawałek tej marchewkowej tkaniny i dwie już uszyte czerwone poszewki jeśli mielibyście chęć :)

Po więcej inspiracji zapraszam na moją tablicę na pintereście :)

Na koniec też retro o słoniach czyli "Pora na Telesfora" 1975 rok :)
moje szczenięce lata...



***
A w poprzednim poście było o Wielkanocy :)

środa, 30 marca 2016

Święta, święta i mamy wiosnę :)

Było dość ciepło więc mogliśmy zjeść świąteczny obiad na tarasie. Uszyłam kolorowy obrus na tarasowy stół, tkanina vintage z 1989 (w tym roku poznaliśmy się z małżonkiem więc wpisuje się w nasze sentymenty:). Obrus w koktajl owocowy zadomowi się tam pewnie na całe lato, a tkanina to prezent od pewnej Joanny, bardzo dziękuję :)


Mieszkanie na czas okołoświąteczny opanowały ptaki i zwierzęta (również gospodarskie :)


W poniedziałek wielkanocny spacer na działkę, a tam krokusy :)




A w poprzednim poście było o tkaninach, zapraszam :)