środa, 27 maja 2015

zacieniony paradajs

...nie było mnie tu miesiąc, tak bywa, że życie realne nie zostawia czasu na bloga...

Tropikalne liście i egzotyczne kwiaty.
Uzbierałam kilka tkanin w tym temacie i właśnie prezentują się w formie poduszek :)



A poniżej trochę inspiracji:











Jeśli ktoś ma chęć na podusię to zapraszam TU :) a ja uciekam z tych tropików w rytmie z lat 80-tych wraz z Markiem Bilińskim :)


 A jeśli macie ochotę na więcej liści na tkaninach to zapraszam na moją tablicę na Pintereście :)



a w poprzednim poście były składane metalowe krzesła we wnętrzach :)

środa, 29 kwietnia 2015

tym razem metalowe składane bez tapicerki

Krzesła podobne do tych z poprzedniego wpisu ale bardziej industrialne, bez miękkiej tapicerki, całe z metalu, w różnych kolorach, często zniszczone. Bardzo mi się :) I jedno takie też mam, a ponieważ uzbierałam na pintereście sporo zdjęć fajnych wnętrz, w których takie krzesła występują i wcale nie jako zapasowe (z jednym wyjątkiem) tylko w roli głównej, to załączam.

Barcelona blogs.elpais.com, foto: Marcela Grassi




  po lewej: mieszkanie małżeństwa duńskich projektantówdecor8blog.com, foto: Holly Marder
po prawej: Szwecja johanna-vintage.blogspot




pracownia Printerette Press w Minneapolis, designsponge.com, foto: satoriphotog.com


po lewej: u projektanta wnętrz Luke'a Pedersena w Kapsztadzie visi.co.za, foto: Micky Hoyle
po prawej: vtwonen


u byłej projektantki wnętrz i kostiumów Miv Watts (matki aktorki Naomi Watts) na południu Francji telegraph.co.uk. foto: Tim Beddow


po lewej: mieszkanie w Sztokholmie bostad.erikolsson.se


 Barcelona micasarevista.com


po lewej: homegirllondon.com
po prawej: Szwecja meandalice.blogspot.com




po lewej: skonahem.com
po prawej: Barcelona nuevo-estilo.micasarevista.com


po lewej: Szwecja husohem.sefoto: Lina Östling

tu eksponaty muzealne
instalacja Roberta Therriena, Gagosian Gallery, foto: Josh White


na koniec moje, żółte :)





wtorek, 21 kwietnia 2015

drugie ciekawsze życie niegrzeszącego urodą zwyklaka

Znane wszystkim składane krzesło, rurki, kawałek sklejki i trochę gąbki, nic ciekawego ale praktyczne jako zapasowe. My kupiliśmy je gdy jeździliśmy pod namiot bo było lekkie i zajmowało mało miejsca w samochodzie. Wyglądało mniej więcej jak te poniżej (nie zrobiłam mu zdjęcia): szare rurki, siedzisko i oparcie pokryte czarnym gumoskajem, który po kilku latach pękł, potargała się też gąbką ale żal było wyrzucić bo elementy metalowe były zupełnie dobre. Po rozebraniu na części okazało się, że pękła też sklejka więc zaczęliśmy od docięcia nowej.


Nie miałam cienkiej gąbki więc siedzisko obłożyłam trzema warstwami grubej ociepliny.

Na to tkanina, miało być bardzo kolorowo i jest :)

Potem delikwent pojechał na działkę i tam części metalowe dostały nowy wiosenny kolor.

Przyda się na działce bo jest składane i nie zajmie dużo miejsca, dobre byłoby też np. na balkon, można użyć tkaniny impregnowanej żeby deszcz po nim spływał :)

Moje krzesło jest teraz kolorowe-ogrodowe ale znalazłam identyczne w nowym romantycznym wcieleniu :)

Zajrzałam do sieci i okazało się, że nie ja pierwsza (i zapewne nie ostatnia) odmieniłam tego zwyklaka :) Takie krzesła nowe kosztują około 25zł, a używane jeszcze taniej, więc gdy ktoś ma resztki tkanin i farbę to może za grosze stworzyć wersję pasującą mu kolorystycznie.






Idealne na imprezy w plenerze :)


metal folding chairs na moim pintereście




a w poprzednim poście było o ścianach z kilimami :)