remont naszego pokoju dobiega końca, zostało kilka drobnych rzeczy do zrobienia i teraz najważniejsze to zrobić je jak najszybciej, bo wiem, że odłożone na później nie zostaną zrobione nigdy :( mam już kilka takich niedokończonych drobiazgów w domu, oczy się przyzwyczajają i nie zauważa się brakującej listewki, niedomalowanego kawałka czegoś tam, niedokręconej śrubki itp.
postawiłam na biel, zresztą już dawno postawiłam na biel a teraz dokończyłam projekt; chociaż i tak jest w pokoju mniej bieli niż zamierzałam; biel wybrałam ponieważ pokój jest mały i biały kolor powoduje, że wydaje się większy, poza tym biel uspokaja i jeszcze dodatkowo jest świetnym tłem dla innych kolorów, kolorowy przedmiot na tle bieli staje się bardzo widoczny i pięknie można "zagrać" we wnętrzu kolorowymi dodatkami zależnie od nastroju, pory roku, okazji...
nasz pokój jest wielofunkcyjny, i tu spędzamy większość dnia, nawet syńcio woli siedzieć u nas niż u siebie, i trzeba jakoś na małej przestrzeni połączyć kilka funkcji...
wiele z mebli i przedmiotów dostało ode mnie drugie życie, przygarnęłam je, odnowiłam i mieszkamy sobie razem :)
i teraz nasz, że tak powiem, liwingrumik ;) wygląda tak
poniżej stara szafeczka kuchenna, którą dostałam od kolegi jakieś dziesięć lat temu, wtedy oczyściłam ją do drewna i pomalowałam zieloną bejcą, a teraz wróciła do swojej klasycznej wersji, a na szafeczce pamiątka rodzinna - serwis do kawy - prezent ślubny moich rodziców (niekompletny niestety, ale... 40 lat minęło...)
tu natomiast stary, trochę spróchniały stół, który przytachałam z działki, pełniący teraz rolę biurka i toaletki w jednym oraz krzesło kupione w komisie, w starym żelazku i drewnianej skrzynce schowane są różne różności;
a co sądzicie o mojej tapecie na pulpicie, widać, że w tym domu się scrapuje ;)
rama jest pusta i tak miało być z założenia ale chyba wstawię w nią lustro, ono jeszcze trochę powiększy optycznie pokój :)
ten kubeczek z przykrywką zrobił parę lat temu mój jedynak kochany na zajęciach plastycznych w naszym pałacu kultury, kubeczek jest pokryty szkliwem i wypalany w piecu i można spokojnie z niego pić :)
z jednego z tych syfonów pijałam wodę z bąbelkami jako dziecko i codziennie musiałam zasuwać do punktu, w którym napełniano syfony, a punkt taki mieścił się wcale nie tak blisko...
ten widoczek ze świętą Tereską był w moim domu od zawsze, takie ręcznie koloryzowane zdjęcia to chyba jakieś lata 60-te dwudziestego wieku, mnie przynajmniej tak się kojarzą
a skrzynka na narzędzia przyniesiona z działki, po przemalowaniu może służyć do przechowywania czegoś tam
i tak właśnie mieszam stare z nowym, ale stare przedmioty traktuję z przymrużeniem oka ;)
i bardzo dziękuję
Ani z fioletowego poddasza za wyróżnienie (ptaszek z tego obrazeczka doskonale pasuje do tego z pulpitu mojego komputera :)))
Aniu buziaczki dla Ciebie

i pozdrowienia dla Wszystkich :)