czwartek, 29 stycznia 2015

pokój nastolatka wydoroślał?

Dwa ostatnie posty (o fotelu i skrzyniach) zmierzały do tego żeby pokazać ulepszony pokój mojego 19-to letniego syna.


Na tym porównaniu widać co zmieniło się przez ostatnie dwa lata:


Poprzednia kanapa się zniszczyła, w jej miejsce stanęła zgrabna Lillberg.
Lampa przestała się lokatorowi podobać, więc trafiła tu trzyreflektorowa lampa z kuchni.
Leciwy kufer podróżny zastąpiły skrzynie wojskowe.
Przy biurku stoi stare krzesło ze sklejki.
Regał Stolmen oddzielił część do spania nie kradnąc światła, a dając praktyczną komodę i półkę na buty.
Doszedł fotel, który nie załapał się w powyższym kadrze :)


I młodemu właścicielowi i nam obecna wersja pokoju bardzo się podoba :)





a w poprzednim poście było

środa, 28 stycznia 2015

skrzynie wojskowe czy rowerowe?

Pewnie tak jak ja już wiele razy widzieliście na żywo lub w sieci skrzynie jako stoliki w mieszkaniach, żadna nowość :)
Do nas też takie trafiły, same się wprosiły więc niech sobie mieszkają :)
Stały przy, nie owijając w bawełnę, śmietniku... Ktoś może robił porządek w piwnicy i wystawił, przechodził akurat mój tata i dał mi cynk.
Były cztery ale największa nie weszła już do samochodu i łyknęliśmy trzy ekstra wojskowe drewniane skrzynie (ciekawe czy tą największą też się ktoś zaopiekował :)


Tak wyglądają po porządnym umyciu, nic więcej z nimi nie robiliśmy, prawdopodobnie zabezpieczę je w wolnej chwili lakierem bezbarwnym.
Oryginalnie służyły do składowania amunicji i innych ładunków (świec dymnych itp.).
Na tym zdjęciu z oznakowaniem "ładunki wybuchowe" widać, że były trochę brudne :)


Skrzynie stoją w pokoju syna, najmniejsza po amunicji do jakiegoś pistoletu, teraz będą w niej klucze, młotki, śrubokręty do obsługi roweru.


Średnia, po petardach z 1964 roku.


I największa po świecach dymnych z 1962 roku, do tej dokręciliśmy kółeczka.


W tej największej zadomowiły się już części rowerowe, "make sport not war!".


Trochę skrzyń z sieci:













*****



ps. mój blogowy gość znalazł informację o sygnaturze z talerzyka norweskiego, który wystąpił na blogu kilka postów temu, dziękuję :) KLIK

a w poprzednim poście był nowy fotel :)


wtorek, 27 stycznia 2015

fotel skandynawsko-brytyjski

Ten fotel czekał na odnowienie od sierpnia.


Kupiłam go do pokoju syna, bo jest niewielki, zgrabny, prosty, a okazało się też, że wyjątkowo lekki. To stary skandynawski fotelik.
Nie mam zdjęć "przed" ale musieliśmy wymienić pasy, gąbki i tkaninę, stelaż jest w bardzo dobrym stanie, nawet go nie malowałam na razie.


Na obicia krzeseł i foteli wybieram tkaniny o bardzo gęstym splocie bo takich nie niszczą moje trzy kocice, typowe tkaniny tapicerskie u nas nie sprawdziłyby się.
W tym wypadku, jak w większości podobnych u nas, drugie życie dostał fotel i drugie życie dostała tkanina.


Tkanina to mocna, gęsta angielska bawełna. Ma swoje lata ale jest w idealnym stanie.
"Jacqmar" to bardzo interesująca firma. Powstała w latach 30-tych XX wieku w Londynie. Początkowo dostarczała jedwab do paryskich i londyńskich domów mody, a dodatkową działalnością była produkcja szalików i apaszek, żeby nie marnowały się resztki jedwabiu. Okazało się, że największą sławę przyniosły firmie Jacqmar właśnie kwadratowe apaszki. Bardzo znane są te z okresu II Wojny Światowej z propagandowymi nadrukami. Są bardzo poszukiwane przez koneserów tej sztuki i kolekcjonerów na całym świecie.

Najsławniejsza jest chyba ta:


Nazywa się "London Wall", projektant: Arnold Lever.


Powyższe zdjęcia pochodzą z bloga fileunderfiber.blogspot.com KLIK, zajrzyjcie, poczytajcie.
I tu KLIK są ciekawe informacje.





a w poprzednim poście była nasza zmieniona kuchnia :)