czwartek, 1 listopada 2018

Dziś po dłuuugiej przerwie o tym jak J.F. Kennedy wpłynął na urządzenie mojego mieszkania

   Znacie mnie już dość długo i wiecie, że lubię czasem podrążyć temat i zagrzebać się w internecie w poszukiwaniu ciekawych informacji, a w takich wypadkach jak dzisiejszy strzępów informacji, z których pomału tworzy się ciekawa historia przedmiotu.
Tym razem chciałam dowiedzieć się czegokolwiek na temat fotela, na który natknęłam się na allegro i bardzo przyciągnął moje dość już znudzone tym co spotykam w sieci, oko. Widziałam taki mebel po raz pierwszy, był intrygujący i zapadający w pamięć. Z opisu dowiedziałam się jedynie, że został przywieziony z Niemiec, a tam trafił w latach 60. z Meksyku. Oczywiście mam świadomość, że opisy na aukcjach nie zawsze są rzetelne ale był to dla mnie punkt zaczepienia w poszukiwaniach.
Pierwsze co zrobiłam to oczywiście kupiłam fotel (cena była bardzo przyzwoita) bo są przedmioty, którym nie odmawiam i których sobie nie odmawiam, a po tym jak kilka razy wróciłam do tej aukcji pooglądać zdjęcia fotela wiedziałam, że jest między nami "chemia" :)

To może czas na prezentację gotowca, a droga do tego efektu końcowego nie była łatwa :)


   Fotel przyjechał do nas w elementach, od razu wzięliśmy się za odnawianie drewna, skóra była w stanie wyśmienitym. Drewno (jakieś lekkie, egzotyczne) zeszlifowaliśmy do gołego i pomalowaliśmy ciemną lakierobejcą. Złożyliśmy fotel i przy pierwszej próbie siadania okazało się, że elementy drewniane mają pęknięcia, które uwidaczniają się dopiero przy obciążeniu i fotel nie nadaje się do siedzenia (opis aukcji informował oczywiście, że nie ma żadnych uszkodzeń). Całe szczęście, że potrafimy naprawiać meble i udało nam się doprowadzić fotel do stanu pełnej używalności, powiem krótko, ma teraz w paru miejscach w drewnie śruby usztywniające niewidoczne na zewnątrz, tak jak po skomplikowanych złamaniach kości.
Jest super wygodny :)


Detale są warte pokazania.


A teraz odkryta przeze mnie historia tego mebla.

Jest początek lat 60. XX wieku. Prezydentem Stanów Zjednoczonych zostaje demokrata John F. Kennedy i w marcu 1961 przedstawia program pomocy o nazwie Sojusz dla Postępu (Alianza para el Progreso / Aliance for Progress) czyli pomysł na rozwój Ameryki Łacińskiej przy współpracy USA, a  we wrześniu tego samego roku powołuje do życia Korpus Pokoju (Peace Corps) aby realizował te założenia dzięki wolontariuszom biorącym czynny udział w różnych programach ekonomicznych, edukacyjnych i społecznych w krajach słabo rozwiniętych (przy okazji wspomnę, że w latach 1990-2001 Korpus Pokoju działał również w Polsce).
W działalność Korpusu Pokoju angażują się tysiące wolontariuszy, wdrażane są różne wartościowe inicjatywy. Mnie interesuje jedna z nich dotycząca mebli: pod egidą USAID (Amerykańskiej Agencji Rozwoju Międzynarodowego) dochodzi do bardzo interesującej współpracy duńskich projektantów z wybraną grupą projektantów i rzemieślników z Ameryki Łacińskiej. Celem jest pomoc rdzennym wytwórcom w produkcji i eksporcie mebli. Założenie, to wykorzystywanie dostępnych materiałów czyli miejscowych gatunków drewna ze zrównoważonych upraw oraz umiejętności tamtejszych rękodzielników czyli tradycyjnych technik ręcznej produkcji. Duńscy moderniści i lokalni projektanci mają okazję wymienić się wiedzą, doświadczeniami i pomysłami co owocuje wykorzystaniem wysokiej jakości materiałów (drewna i skór ręcznie obrabianych) do stworzenia mebli o nowoczesnych kształtach. Bardzo ważne jest obniżenie kosztów transportu do Ameryki Północnej i Europy dlatego meble zaprojektowane są tak aby mogły być przewożone w elementach (w przypadku mojego fotela elementy łączy się za pomocą drewnianych kołeczków).
Krzesło, które tak przykuło moją uwagę w internecie i po paru dniach stanęło w moim pokoju jest owocem właśnie tej współpracy. Autorem jest ekwadorski projektant/stolarz Angel Isaac Pazmino (na zdjęciu poniżej), producentem Muebles de Estilo z Quito.

Ten mebel to cudowne połączenie najlepszych cech dwu kultur, z których wywodzili się jego twórcy :)


(zdjęcia pochodzą z profilu członka rodziny Angelo Pazmino na Fb)

Projektant z Michigan, wolontariusz Korpusu Pokoju w Ekwadorze w latach 1967-1970 Charles Sensemen wspominał, że moje krzesło było nazywane przez pracowników podczas pracy nad zagraniczną promocją przedmiotu "krzesłem McGee" od nazwiska jego twórcy/projektanta. Nie wiem kim był McGee i pewnie już się nie dowiem, może tą europejską połową projektu ale bardzo się cieszę, że znalazłam tę połowę ekwadorską czyli pana Pazmino :) 
Charles Sensemen opowiadał też, że ich projekty były różnorodne, zaprojektowali m.in. wnętrza samolotów i biuro Lini Lotniczych Ecuatoriana korzystając z wyrobów rzemieślniczych, wnętrza sklepów detalicznych w Ekwadorze, Kolumbii i Argentynie. Stworzyli katalogi wysyłkowe rodzimych produktów dla Europy i USA, które były reklamowane w "House Beautifull" i innych czasopismach.
(źródło informacji o Charlesie Sensemenie: https://www.1stdibs.co.uk/)

Trafiłam też w sieci na fotele takie jak mój z opisem "designed by E. Banisteria & T. Caivinagua" ale tych nazwisk nie udało mi się w żaden sposób potwierdzić więc podaję tylko jako ciekawostkę :)

***

Tu fajne stare zdjęcie ale nie wiem kto na nim jest, może skandynawski projektant? :)

(zdjęcie pochodzi z profilu członka rodziny Angela Pazmino na Fb)

A te foty źródło rewelacyjnie pokazują piękno mebla chociaż poprzeczki są zamontowane do góry nogami :)


Skóry w tych meblach mają bogate wypukłe zdobienia z inkaskimi motywami, na moim "mascara de oro" - złota maska z wizerunkiem boga Inti - Boga Słońca. Znaleziona w starożytnej osadzie La Tolita, obecnie w Muzeum Narodowym w Quito (Ekwador).


Parę innych motywów z mebli Angela Pazmino.


A tu inne meble tego autora


Kupiłam fotel w marcu tego roku, a w maju w meksykańskim czasopiśmie "Mid Mod Living" ukazał się krótki artykuł, z którego dowiedziałam się, że historia mebla jest trochę inna. Podobny fotel przybył do Quito w Ekwadorze z Danii w wersji nierozkładalnej i nie było z nim grupy skandynawskich projektantów, a miejscowy stolarz i wytwórca mebli, Angel Pazmino (obecnie 93 letni) otrzymał zadanie zmodyfikowania tego mebla i stworzenia jego wersji rozkładanej na elementy aby możliwy był jak najtańszy transport i dzięki temu eksport wspomagający rdzennych wytwórców.
Pazmino wprowadził do otrzymanego mebla kilka modyfikacji, oprócz tego, że składa się z około 34 elementów do łatwego montażu pojawiły się inkaskie wzory na skórze, o których już wspominałam, podkreślające skąd mebel pochodzi i czyje ręce go stworzyły :)

Jak było naprawdę? Nie ma to znaczenia :) Ważne, że wiele godzin grzebania w sieci zaowocowało tą ciekawą dla mnie historią i mebel jest dzięki temu jeszcze bardziej wyjątkowy.


***

Próbowałam znaleźć meble Angela Pazmino we współczesnych ekwadorskich mieszkaniach, niestety z marnym efektem, takie dwa tylko wyłowiłam z ogłoszeń o wynajmie i sprzedaży nieruchomości.


Jest znacznie więcej zdjęć z innych kontynentów, są to teraz rzadkie poszukiwane meble i osiągają wysokie ceny, tym bardziej cieszę się moją zdobyczą :)







I dwa kadry z filmu "Ex Machina" (2015), piękne.



Mój cudowny egzemplarz :)
Dotąd Amerykę Południową reprezentował u nas obraz "Chłopiec z ptaszkiem" Kolumbijczyka Fernando Botero, teraz z fotelem stanowią kulturowy duet :)


Fotel A. Pazmino warto odnieść do innych z tamtych czasów podobnie łączących drewno, skórę i tradycyjne metody wykonania: najbardziej znane to fotel Kilin autorstwa Brazylijczyka Sergio Rodriguesa - lata 60. i powstałe w latach 50. Hunting Chair i Spanish Chair duńskiego projektanta Borge Mogensena.


***

A w poprzednim poście, a w zasadzie w przedostatnim bo w ostatnim witałam się po przerwie i pokazałam z idolem w łazience, było o przemalowanych na "musztardowo" drzwiach, zapraszam :)

13 komentarzy :

  1. Szalenie ciekawy post, a sam fotel wspaniały. Wykonałaś kawał ciężkiej roboty i fajne, że podzieliłaś się z nami jej efektem, bo to rzeczywiście bardzo interesujące. Gratuluję pięknego zakupu pani detektyw;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję zdobycia fantastycznego mebla! Bardzo ciekawy post, przeczytałam z ogromną przyjemnością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie słowa zachęcają do dalszego pisania, dziękuję :)

      Usuń
  3. świetny tekst, bardzo ciekawa historia! Piękny fotel, podziwiam umiejętności i pasję :) Pozdrawiam, hajdana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Hajdana, miło Cię gościć, dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Niesamowita historia! Potwierdza moje przekonanie, że najciekawsze rzeczy powstają na granicach kultur i krajów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Asiu, ten fotel był Wam przeznaczony... I bardzo się cieszę, że będzie z Wami mieszkał:) Post świetny! Czytałam z zapartym tchem i ... Asiu, a może robotnicy tak nazywali ten fotel, bo prostu McGee, to bardzo popularne nazwisko na Zachodzie, jak u nas Kowalski (krzesło Kowalskiego;)... i może wcale nie od projektanta ta nazwa pochodziła?:D Ale to takie moje gdybania, btw:) PS I pisz... pisz, proszę!!! :))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze ja, bo piszę skrótami i nie doprecyzowałam... oczywscie, ze krzesło Kowalskiego od nazwiska projektantów, ale miała to byc masówka, więc też jak gdyby dla Kowalskich... o to mi chodziło z tym McGee... jeśli znów coś nie doprecyzowałam, to z góry przepraszam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Basiu, że możesz mieć rację, to by sporo wyjaśniało zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę tę informację, że żaden projektant do przesyłki z krzesłem nie był dołączony :)

      Usuń
  7. Na pierwszy rzut oka ten fotel przypominał mi nieco krzesło do tortur :D Jednak jego historia jest cudowna i teraz już widzę jedynie w nim bogactwo kultur, oryginalność i ponadczasowość. Masz szczęście mając taki mebel w domu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, czuję się szczęściarą, dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam :)

      Usuń