środa, 6 grudnia 2017

przybrudzone słońce ;)

Przez przerwę w blogowaniu będę cofać się w czasie ale przecież nie ma to większego znaczenia :)

Po powrocie z działki we wrześniu chciało mi się koloru, może żeby przedłużyć lato :) Postanowiłam przemalować pewne drzwi, długo dobierałam kolor, przykładałam próbniki, wybrałam, kupiłam farbę z mieszalnika, przyniosłam do domu i nie znalazłam czasu na malowanie. Drzwi nadal czekają ;) 
W między czasie natomiast wynikła potrzeba kupienia szafki do sypialni ponieważ nie mam czasu szyć i mój kąt do szycia trochę zmienił swój kształt. Potrzebna była szafka, która wypełniłaby nowo powstałe miejsce. Szukałam nowych mebli w sklepach - nie znalazłam, zaczęłam więc grzebać w OLXie. I udało się :) Mebel nieciekawy, masywny, bardzo ciężki, z płyty wiórowej z naturalnym fornirem, z tzw. mebli holenderskich, których kiedyś dużo sprowadzano zza zachodniej granicy. Nadal są przywożone jak się okazało. Szafka pasowała idealnie wymiarami, pojemnością i ceną. Oczywiście z góry założyłam, że ją przemaluję.

Tak idealnie szafka wpasowała się gabarytowo :)


Na dobór koloru poświęciłam sporo czasu, przykładam do tego dużą uwagę, tu fotka z różnymi próbkami, oprócz tego przykrywałam mebel tkaninami w różnych kolorach i patrzyłam na nie w świetle dziennym i sztucznym oraz robiłam wizualki w photoshopie.


Gdy już zadecydowałam jaki ma być kolor musiałam go sobie stworzyć, bazowałam na tej kupionej wcześniej farbie z mieszalnika, do której dodawałam różne inne (wszystkie akrylowe). Chciałam też uzyskać super matową powierzchnię i znalazłam w sieci pomysł na użycie gipsu. Kiedyś malowałam ścianę farbą zmieszaną z talkiem żeby uzyskać mat, wyszło super, postanowiłam teraz poeksperymentować z gipsem. Miałam w domu gips szpachlowy i zaczęłam stopniowo dosypywać do farby i próbować, w sumie wsypałam go naprawdę dużo :) i pomalowałam szafkę. Żeby pokryć ciemny mebel dałam trzy warstwy farby, wcześniej powierzchnię przetarłam papierem ściernym i odtłuściłam.

Upiększyłam też wnętrza szuflad bardzo prostym sposobem, kawałek cienkiej pilśni (może być sztywna tektura), resztki tkanin, trochę taśmy klejącej i jest przyjemnie :)


Z końcowego efektu jestem bardzo bardzo bardzo zadowolona :)
Takie przybrudzone słońce wyszło na koniec lata ;)




Na szafce walizka bardzo ważna w swoim piątym wcieleniu, cztery wcześniejsze jej wersje były tu. Na walizce siedzi rok młodsza ode mnie trumf trumf misia Ela (rodzino, proszę Elę ze mną spalić, ja bez Eli do Welesa w Zaświaty nie idę :)



O dwóch aniołach było tu.



O wypasionych lampach wiszących tu pisałam.



Kontener z żelastwa prosto z Ursusa powstał tak.
A o przewygodnym niebieskim krześle pisałam tu.




***
A w poprzednim poście było o pewnej wartej odwiedzenia wystawie w Łodzi, zapraszam :)


18 komentarzy :

  1. Cudna szafa! Gdybym tylko miała miejsce na podobną na wszystkie moje materiały, maszyny i resztę rzeczy do szycia... ach... niestety 56 m w bloku nie jest z gumy 😉 Ale podkradnę pomysł na kolorowe dno w szufladzie! Że też ja na to nie wpadłam 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybkie upiększenie szuflady i przydadzą się resztki tkanin :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ja myślę, że lepiej byś tego koloru nie wybrała- jest cudownie! Jesteś moim kolorystycznym guru. A ta walizka w wiśni gra z tym słonkiem jak ta lala. Pięknie, napatrzeć się nie mogę.
    A ten kontenerek po prawej skąd skąd?
    uściski:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Kontenerek z Ursusa, tak powstał: http://sentymentyiprezenty.blogspot.com/2012/10/znowu-zelastwo.html?m=1
      Miło, że zwróciłaś uwagę na walizkę, to przedmiot ważny i ma nawet swój post na blogu :) http://sentymentyiprezenty.blogspot.com/2011/06/jestem-stara-i-mam-na-to-dowod-rzeczowy.html?m=1
      Pozdrówka :)
      Ps. A w sumie podlinkuję te dwa przedmioty, przypomniałaś mi o nich, dzięki :)

      Usuń
  3. Bardzo kreatywny kącik! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Był sobie mebel zwyczajny a powstał mebel nietuzinkowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopóki nie zobaczyłam efektu końcowego, pomyślałam: po co malować?

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś w tym jest... Malowanie praktycznie nie potrzebne ! Efekt rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie wyszło i pierwszy raz czytam o dodaniu gipsu - zapamiętuję. Ale najważniejszy w tym poście był dla mnie fragment "Na dobór koloru poświęciłam sporo czasu, przykładam do tego dużą uwagę, tu fotka z różnymi próbkami". Z dwóch powodów: jakoś tam mam, że wciąż żyje we mnie myśl, że jak ktoś umie tworzyć coś ładnego, to pewnie po prostu ma dar i pstryk, jak coś wymyśla, to pierwsza myśl jest udana,rezultaty od razu świetne.Muszę sobie co jakiś czas przypominać, że to praca, czyjś wysiłek i właśnie to zrobiłam. Dwa: pocieszająca jest myśl, że- choć akurat nie trafiły mi się w otoczeniu - to jednak przecież są osoby, które nie uważają dobierania koloru :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przypomniałaś mi tym komentarzem, że dobierałam wiosną kolor ścian w kuchni, muszę o tym napisać :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
    2. ha, widzę,że ucięło mi kawałek zdania na końcu (miało być "które nie uważają dobierania koloru przez dłuższy czas za szaleństwo". No,to już mogę umierać), ale sens zachowany mam nadzieję

      Usuń
  8. Wydawałoby się , że taka przeciętna szafka,a tu takie cudo po przemalowaniu.Przepiękna! A jak wygląda sprawa mycia szafki.Chodzi mi o ten dodatek gipsu.Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodatek gipsu spowodował jedynie, że powierzchnia jest wybitnie matowa, poza tym sprawuje się jak normalnie pomalowany mebel, myje się idealnie :)
      pozdrawiam

      Usuń
  9. Ten brak kolorów na ścianach jest świetnie zastąpiony kolorami mebli i dodatkami. To one nadają ciepłych i miłych barw tym wnętrzom. Świetnie urządzone, bardzo mi się podoba taki sposób zagospodarowania wnętrza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny pokój teraz widze że nie tylko kolor ścian daje efekt w pokoju

    OdpowiedzUsuń