piątek, 3 lutego 2017

człowiek uczy się całe życie choć chciał się nauczyć w szkole :)

Neoplastycyzm po raz drugi.

(po raz pierwszy był tu w związku z nowym krzesłem w domu)


Kilka dni po tym jak w domu pojawiło się czerwono-niebieskie krzesło Rietvelda wybraliśmy się z Rafałem do kina na "Powidoki" i tam zobaczyłam Salę Neoplastyczną.
Sala Neoplastyczna to przestrzeń w Muzeum Sztuki w Łodzi zaprojektowana przez Władysława Strzemińskiego w 1948 roku.

sensja.pl

mgzn.pl

W sali są m. in. abstrakcyjne rzeźby artysty i jego żony Katarzyny Kobro:

magazyn.o esmadrid


Po prawej tom wierszy Juliana Przybosia "Z ponad", szatę graficzną opracował Władysław Strzemiński. Poniżej wnętrze książki.

wikiart allegro

A tu projekt budynku i wnętrza autorstwa Strzemińskiego.


Są i meble :)

Ten zestaw zaprojektował Strzemiński w latach 1947-1948 specjalnie do Sali Neoplastycznej.

uml.lodz

lodz.wyborcza artbazaar

Meble można oglądać w filmie w mieszkaniu Strzemińskiego.



Mam żal do systemu edukacji z lat 70. 80. w których miałam przyjemność zdobywać wiedzę w szkołach, a umysł miałam wtedy chłonny jak nowoczesny mop z mikrofibry. Czemu nie uczono w podstawówce wiadomości o sztuce? Moje lekcje plastyki prowadziła nauczycielka geografii, zadawała temat i całą lekcję rysowaliśmy, a ona miała wolne. W klasie szóstej i siódmej miałam nawet podręczniki do takiego przedmiotu ale nigdy z nich nie korzystaliśmy. Musiały być dla mnie ważne bo są to jedyne podręczniki z podstawówki, które sobie zachowałam, a minęły 32 lata :)
Państwo nie zadbało o moją edukację w tej dziedzinie dlatego teraz przy okazji mebli i filmów dowiaduję się co to był neoplastycyzm i kto to byli Strzemiński i Kobro, lepiej późno niż wcale...


Ciekawe jak naukę o sztuce zaplanowała "dobra zmiana"?

Na moim pintereście foty  w temacie Rietvelda i Strzemiśkiego, zapraszam: neoplastycyzm.

11 komentarzy :

  1. Heh, moją nauczycielką plastyki w podstawówce też była geograficzka. Ale raz mieliśmy zastępstwo z rusycystką. Kazała nam narysować pracę na temat: "Moskwa w oczach dziecka". Pamiętam to do dziś...
    Strzemińskiego i Kobro odkryłam długo po zakończeniu edukacji szkolnej. Szczerze? Myślę, że żadna odgórna decyzja nic tu nie zmieni. Wrażliwość na sztukę wynosi się chyba z domu. Pamiętam namiętne studiowanie grubaśnego albumu o zbiorach Ermitażu, który mieliśmy w domu, a w nim kompletny przegląd klasyki malarstwa od Tycjana, Rembrandta, Watteau i podobnych do impresjonistów i kubistów. Żaden nauczyciel by mi tego nie pokazał na lekcji. Ale teraz, kiedy jest internet i można łazić po wirtualnych muzeach...
    No, dobrze. Niech próbują!

    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina swoją drogą ale rodziny są różne, a każdemu dziecku warto zapewnić możliwość obcowania ze sztuką już od najmłodszych lat, oczywiście za pomocą środków odpowiednich do wieku, teraz jest wiele możliwości: muzea, galerie, wystawy, filmy, spotkania z ludźmi, którzy coś mają do przekazania i potrafią zawładnąć wyobraźnią dzieci, spacery wirtualne itp. i właśnie szkoła powinna się tym zajmować, nie każdy dom może to zapewnić. W moich czasach ta dziedzina edukacji była traktowana przez szkołę po macoszemu, może teraz jest inaczej, mam nadzieję :)
      O spektaklu "Powidoki" tylko czytałam, chętnie bym obejrzała, mam nadzieję, że kiedyś na niego trafię, pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Ano. Kupiłam ostatnio z antykwariatu książkę "Sztuka współczesna dla wszystkich dzieci" z 2005 roku. Ależ mię wciągnęła! A spektakl może puszczą z okazji Roku Stulecia Awangardy w Polsce. Lepszej okazji chyba prędko nie będzie...

      Usuń
    3. widzę, że był puszczony we wrześniu zeszłego roku, szkoda, że przegapiłam...

      Usuń
    4. To może napiszmy do TVP, żeby zrobili powtórkę z okazji j.w. na TVP Kultura. Albo wpuścili do VOD.TVP... nawet płatnie

      Usuń
    5. Zgadzam się z SentiMenti - to od szkoły należy wymagać edukacji, w tym edukacji plastycznej. Szkoła i rodzice mają się uzupełniać w wychowywaniu dzieci. I nie uważam, że matematyka czy historia są ważniejsze niż edukacja plastyczna, która jest traktowana baardzo po macoszemu.
      SentiMenti, rozczaruję Cię - obecnie w szkołach jest tragicznie pod względem edukacji na temat plastyki i sztuki. I nie zapowiada się, żeby było inaczej. Ale myślę, że wynika to po części z ogólnospołecznego nastawienia do kultury i sztuki.

      Usuń
    6. Madzialeno, użyłaś słowa-klucza "uzupełniać". Jeśli rodzic tylko wymaga od szkoły, a sam nic od siebie nie dodaje, to cud nie nastąpi. Zaryzykowałabym twierdzenie, że w domu to rodzice pokazują dzieciom jakie jest "ogólnospołeczne nastawienie do kultury i sztuki".

      Usuń
    7. Joanno, słusznie prawisz! Trzeba wyrównywać szanse. Jeśli nie dom i nie szkoła (zgadzam się z Madzialeną, że w szkołach dobrze nie jest), to na szczęście jest jeszcze sektor GLAM (Galeries, Libraries, Archives, Museums), który ma w misji upowszechnianie swoich zasobów, często gromadzonych również w wersji zdygitalizowaniej, czyli doskonałej do internetu.

      Usuń
  2. PS. oglądałam przejmujący spektakl Teatru Telewizji pt. "Powidoki" 2009 w reżyserii Macieja Wojtyszki. Przejmujący, tyle mogę powiedzieć. Trzeba go zobaczyć, choć łatwo nie jest. Szukam. M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam to szczęście, że w pierwszej połowie lat 90 trafiłam na nauczycielkę plastyki, która wręcz piłowała nas historią sztuki. Oczywiście nie wszystkim się to podobało, ale w ostatecznym rachunku wyszło moim zdaniem bardzo dobrze. Dzięki niej wiem kim była Katarzyna Kobro, a nazwisko Strzemińskiego też nie brzmiało obco :) Co to ja miałam... gratuluję bloga, jest świetny. codziennie szukam na nim nowych wpisów i kiedy znajduję to cieszę się jak dzieciak :) Pozdrawiam. KK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń